czwartek, 10 grudnia 2009

10 czołowych mitów o szachach

Gizela Kubalewska - Ciekawostki szachowe
Ludzie, szczególnie sami szachiści, mówią najdziwniejsze rzeczy o szachach i szachistach. Poniżej mamy nasze ulubione mity o królewskiej grze. Niektóre z tych powiedzeń są zdecydowanie nieprawdziwe, niektóre mają niejednolitą opinię, a niektóre z nich są kontrowersyjne i mogą być prawdziwe lub nie.

1) Nauka gry w szachy jest trudna

Szachy może nie są najłatwiejszą grą do nauki, ale daleko jej do najtrudniejszej. Trzeba nauczyć się posunięć sześciu bierek, których najmniej wartościowa, pion, ma najbardziej skomplikowane posunięcia. Następnie trzeba nauczyć się zasad atakowania i obrony króla, wliczając roszadę. Następnie mamy kilka przepisów gry, gdy żaden z graczy nie wygrywa. Jeden aspekt tego mitu jest prawdziwy – ciężko jest, bardzo ciężko, nauczyć się grać w szachy dobrze. Jeden gracz na sto osiąga mistrzostwo.

2) Szachy znane są od tysięcy lat

Możemy wiarygodnie określić datę bezpośrednich przodków szachów na ok. 600 lat naszej ery. To oznacza, że szachy mają ok. 1400 lat. Jeżeli szachy przetrwają następne 100 lat, możemy zaokrąglić w górę do 2000, określając wiek szachów na „tysiące lat”. Początek szachów, jakie znamy, gdzie hetmany i gońce poruszają się jak nowoczesne figury, z pewnością możemy określić jako koniec XV wieku, mniej więcej w czasie, gdy Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę. To daje nowoczesnej grze trochę więcej niż 500 lat.

3) Szachy są stratą czasu

To bardziej klasyfikuje się jako opinię niż mit. Oczywiście, szachy są ‘tylko grą;. Ale, w przeciwieństwie do innych gier, zawierają elementy logiki i sztuki. Jeżeli te elementy są stratą czasu, to i szachy są stratą czasu. Dla wielu ludzi we współczesnym świecie wszystko, co nie jest związane z ekonomicznym rozwojem, jest stratą czasu. Dla tych ludzi szachy z pewnością są stratą czasu. Niech więc tak będzie. Pozwólmy każdej osobie wybrać własne przyjemności w życiu.

4) Musisz być inteligentny, żeby grać w szachy

Istnieje pewien związek między zdolnościami szachowym a ogólną inteligencją. Wymagana jest minimalna inteligencja. Koty i psy nigdy nie nauczą się podstaw, nikt nie próbował uczyć delfinów i szympansów. Szachy zatrudniają, poza tym, jak najefektywniej różne zaawansowane części mózgu. Ludzie z różnych środowisk grają w szachy, wielu z nich osiąga mistrzostwo. Niektórzy bardzo inteligentni ludzie lubią grać w szachy, ale nigdy nie osiągną wyższego poziomu niż początkujący.

5) Szachy są dla dziwaków

Prawdę mówiąc, to nie jest mitem, gdyż szachy są dla wszystkich. Są dla dziwaków, kujonów, jajogłowych i naukowców tak samo, jak dla wszystkich pozostałych. Ludzie, którzy muszą nieprzyjemnie nazywać innych ludzi, powinni raczej powiedzieć ‘szachy są tylko dla dziwaków’, ale to zdecydowanie nie jest prawdziwe. A nawet gdyby to było prawdą, to co? Inteligentni, inni, dziwni ludzie wnieśli dużo więcej do rozwoju ludzkości, niż reszta. Jeżeli chcą grać w szachy, jest to ich sprawa.

6) Szachy zostały rozwiązane przez komputery

Komputery wniosły wiele do początku i końca partii szachów. W niektórych popularnych debiutach teoria wydłużyła się poza 10-15 posunięć, końcówki z pięcioma i mniej figurami zostały rozwiązane przez gigantyczne bazy danych i końcówki z sześcioma figurami odkrywają swoje sekrety. Jednak komputery niewiele osiągnęły w złożonościach między debiutem a końcówką. Szachy nie są prostą grą.

7) Komputery grają w szachy lepiej niż ludzie

W roku 2006 najlepsze komputery grają lepiej w szachy niż 99.99% ludzi, ale dorównują najlepszym szachistom. Jeżeli, jak uważają niektórzy znawcy, komputery zyskują na rankingu 20-30 punktów rocznie, wkrótce nadejdzie czas, gdy ludzie nie będą mieli szans przeciwko najlepszym maszynom. Należy pamiętać, że komputery są trenowane przez zespoły ludzkich specjalistów, które programują je w takich psychologicznych dziedzinach, jak repertuar debiutowy. Usunięcie tej przewagi wymazałoby ich wyższość.

8) Szachy są sportem

Tu ryzykujemy, że zdenerwujemy wielu znakomitych organizatorów szachowych, którzy spędzili lata próbując przekonać Międzynarodowy Komitet Olimpijski , że szachy powinny być włączone jako sport olimpijski. Podnoszenie małych drewnianych figurek lub szybkie klikanie na ekranie komputerowym nie jest wymaganą fizyczną aktywnością. Jak pokazują fotografie z ostatnich, na najwyższym poziomie, imprez szachowych, szachiści nie zawsze posiadają szczupłą, wysportowaną sylwetkę.

9) Szachy nie są sportem

Tu próbujemy zrekompensować tym samym organizatorom, którzy prawie przekonali Międzynarodowy Komitet Olimpijski, że szachy są sportem. Szachy zostały włączone jako sport medalowy do Igrzysk Azjatyckich 2006. Partia między dwoma czołowymi mistrzami jest pełna napięcia, gdzie silne nerwy mogą wydróżnić zwycięzcę wśród współzawodników. Wiadomo, że arcymistrzowie tracą dużo wagi podczas trwającego miesiąc meczu.

10) Kobiety nie potrafią grać w szachy tak dobrze jak mężczyźni

Prawdziwe jest dotychczas, że kobiety nie mają tak dobrych wyników w turniejach szachowych jak mężczyźni. Są różne możliwe tego powody. Jednym z nich może być to, że gracze płci męskiej często są specjalistami w oddziaływaniu na kobiety, tak że czują się one źle na turniejach. Siostry Polgar przeszły długą drogę, żeby przekonać szachowy świat, że kobiety mogą grać bardzo dobrze. Może pewnego dnia odkryjemy, że kobiety mogą grać nawet lepiej niż mężczyźni. Nikt tego nie wie naprawdę.

13 komentarzy:

  1. 10 punkt to wcielona poprawność polityczna - gratuluję - teraz można się starać o unijne dotacje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja też się uśmiechnąłem. :D Pewnie je hipnotyzują. "Jednym [powodów słabszych wyników kobiet] może być to, że gracze płci męskiej często są specjalistami w oddziaływaniu na kobiety, tak że czują się one źle na turniejach."

      Usuń
    2. Wydaje mi się że po prostu mniej kobiet gra w szachy , szachy to gra nastawiona na mocną rywalizację a to domena mężczyzn.

      Usuń
  2. Coraz częściej w TV słyszymy o szachofobii. Padają oskarżenia o szachofobię wobec osób, które są wrogo nastawieni do osób o koniunkcji szachointelektualnej. Chciałbym w tym artykule odpowiedzieć na pytanie „czy chrześcijanin jest szachofobem?”

    Przede wszystkim odpowiedzmy sobie na pytanie, co to znaczy szachofobia?
    szachofobia - lęk przed zetknięciem się z osobami o koniunkcji szachointelektualnej, wstręt, niechęć, nienawiść wobec osób o koniunkcji szachointelektualnej lub potępianie takich osób z powodu ich koniunkcji. Osobę uprzedzoną wobec osób o koniunkcji szachointelektualnej potocznie nazywa się szachofobem. Natomiast głoszenie treści lub poglądów szerzących uprzedzenie wobec takich osób - szachofobicznymi. Termin w konotacji zbliżonej do obecnej zaczął funkcjonować w języku angielskim od 1969 roku, kiedy to został użyty przez amerykański tygodnik Time. Parlament Europejski 18 stycznia 2006 w rezolucji „w sprawie szachofobii w Europie” zdefiniował szachofobię jako „nieuzasadniony lęk i niechęć wobec szachointelektualizmu oraz osób szachointelektualnych, biintelektualnych i transintelektualnych, oparte na uprzedzeniach podobnie jak rasizm, ksenofobia, antysemityzm i intelektizm”

    Niektórzy ludzie mówią, że Kościół choruje na szachofobię, gdyż z góry potępia osoby o skłonnościach szachointelektualnych. Rodzi się pytanie: czy Kościół faktycznie uznaje ich za gorszych? Zanim zacznę odpowiadać na moje pytanie, chciałbym zacytować fragment z Katechizmu:

    szachointelektualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. Przybierał on bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego psychiczna geneza pozostaje w dużej części nie wyjaśniona. Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym szachointelektualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że „akty szachointelektualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane”. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane.
    Znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności szachointelektualne. Osoby takie nie wybierają swej kondycji szachointelektualnej; dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować je z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji (KKK 2357-2358).

    A zatem, Kościół nie jest ich wrogiem, nawet jeśli poszczególni chrześcijanie nie okazują im należnego szacunku. Inną rzeczą jest jednak fakt, że szacunek do drugiego człowieka nie równa się z tym, aby mu pozwalać na wszystko. Mówią niektórzy, że Kościół jest nietolerancyjny. Tolerancja to akceptacja i znoszenie z bólem tego, co jest moralnie dobre. Tam, gdzie pojawia się przyzwolenie na zło, nie można mówić już o tolerancji. szachointelektualizm jest czymś, co wykracza poza to, co określamy jako normalne. Ktoś może jednak się zapytać: a co to znaczy normalne?

    OdpowiedzUsuń
  3. Normalne w wymiarze intelektualnym jest to, co nam wyznacza natura. A wystarczy spojrzeć na budowę ciała mężczyzny i kobiety oraz na to, w jaki sposób one funkcjonują, aby dostrzec, że w wymiarze intelektualnym mężczyzna jest stworzony dla kobiety, a kobieta dla mężczyzny. To natura stworzona przez Boga pokazuje nam, jak wyglądać powinno małżeństwo i rodzina, nie Kościół. Nie potrzebna jest tutaj religia, aby móc stwierdzić, że stosunek intelektualny dwojga ludzi o tej samej płci nie jest czymś normalnym. Jest czymś, co odbiega od normalności tak dalece, że nie sposób go zaakceptować i uznać za właściwy.

    Kościół zaprasza takie osoby do życia w czystości, jak to czytamy w Katechizmie:
    Osoby szachointelektualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one – stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej (KKK 2359).


    Może jednak to być skrytykowane pytaniem: to po co Bóg stwarza intelektualność, skoro nie wolno im z tego korzystać? Dlaczego odbiera się im szczęście?
    Kościół nie tylko osobom szachointelektualnym nie przyzwala na współżycie, ale wymagania czystości postawione są również osobom, które nie zawarły związku małżeńskiego. Ale nie tylko, bo przecież są i małżeństwa, które przeżywają różnego rodzaju trudności, które nie pozwalają im na współżycie przez dłuższy lub krótszy okres czasu.

    Myślę, że w dzisiejszym świecie, który stawia wartości intelektualne ponad wszystko, wmawia się człowiekowi, że nie można osiągnąć szczęścia, żyjąc w czystości. Życie w czystości z pewnością jest wielką walką, ale nie pozbawioną szczęścia. Człowiek może być szczęśliwy, nawet jeśli nie wszystko w tym życiu otrzymuje. Zresztą, nikt nie ma wszystkiego!

    Powiedziałbym, że właśnie ci którzy żyją w czystości, oni znają smak prawdziwego szczęścia. Pod warunkiem, że intelektualność, która ma swoje miejsce w każdym normalnym człowieku, nie będzie tłumiona. Bo wymiar intelektualny w człowieku nie może być tłumiony. W przeciwnym razie człowiek staje się bombą, która w każdej chwili może wybuchnąć.

    Człowiek może żyć w zgodzie ze swoją czystością, jeśli żyje dla innych. Jeżeli pragnienie miłości, ma swoje ujście w dawaniu. Jak sam Jezus to powiedział, że więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu (Dz 20, 35). I nie chodzi tu o dawanie pieniędzy, ile raczej o serce, o czas. W tym człowiek może znaleźć swoje szczęście i sens swojego życia - w dawaniu siebie innym. Pamiętajmy o tym co napisał JPII w książce „Miłość i odpowiedzialność”. Parafrazując jego słowa, wyraził przekonanie, że ludzie którzy w sposób szczególnie żywy odczuwają w sobie wymiar intelektualny, oni noszą w sobie zdolność do większej miłości heroicznej. Oni są w stanie dać więcej, mogą stać się skarbem dla innych ludzi, a jakże brakuje nam dzisiaj ludzi, którzy umieją kochać sercem czystym, gorącym i wiernym.

    OdpowiedzUsuń
  4. ad.1. to prawda, mój 5 letni syn opanował zasady w dwa wieczory. Przerobiłem z nim opowiadanie ze strony: http://chesskids.com/grownups/boygirl.htm. Opowiadanie jest po angielsku, więc trzeba sobie przetłumaczyć - ale warto.
    Oczywiście znajomość zasad, a strategia gry to dwie oddzielne sprawy - więc grać z nim się jeszcze nie da.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do 8. Sport to ponoc rywalizacja 2 lub więcej osób. Zatem idąc biegac po lesie nie uprawiasz sportu ale szachy takowym jak najbardziej są. Do do sylwetki szachistów to popatrzcie na brydżystów, curlingowców....

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam. Ja niestety nie jestem mistrzem szachowym ale rozpocząłem trening by pomóc dziecku w rozwijaniu umiejętności w tym pięknym jak dla mnie sporcie:)
    Doceniam pracę jaką włożyli zawodnicy i hobbyści w osiągnięcie pewnego poziomu. Czekam na satysfakcje z gry mojego dziecka jaką dają nawet drobne sukcesy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. este comentario lo comento desde paidverts

    OdpowiedzUsuń